Ostatnia aktualizacja algorytmu wyszukiwarki Google pod kryptonimem Broad Core choć nie wymusza na administratorach wprowadzenia jakiś większych korekt w strukturze kodu i zawartości strony, to przyczyniła się do małego zawirowania w rankingu. I przynajmniej z tego powodu warto jej się przyjrzeć.

Nieustające aktualizacje

Proces doskonalenia działania wyszukiwarki Google trwa właściwie od jej uruchomienia. Można nawet powiedzieć, że algorytm jest permanentnie in statu nascendi. Na myśl wprowadzenia każdej kolejnej aktualizacji algorytmu administratorzy stron i specjaliści SEO drżą z przerażenia (tym bardziej że nie znają dnia ani godziny jej wprowadzenia). Zawsze pojawia się pytanie, na i ile nowa formuła zmieni ranking stron oraz jakie zmiany będą musieli wprowadzić, aby nie wypaść z TOP10. Google, jak ma to w zwyczaju, nie zapowiada wcześniej zmian, a tylko informuje już po fakcie. Tak też było i ostatnio, kiedy firma zakomunikowała krótko o wprowadzeniu aktualizacji pod kryptonimem Broad Core:

Google mówi „stop” ignorancji

Algorytm nieoficjalnie został nazwany Google Medic Update. Wynika to z faktu, że w głównej mierze dotyczy serwisów z branży medycznej. YMYL (Your Money Or Your Life) to kategoria stron związanych ze zdrowiem i finansami, a dokładniej rzecz biorąc pieniędzmi. Jednak, jak wskazują eksperci z serwisu Sistrix, wzrosty lub niewielkie spadki w wynikach lokalnych i organicznych dotknęły nie tylko tego rodzaju strony, ale także sklepy internetowe, strony z końcówką „edu” oraz witryny motoryzacyjne. Taki zakres tematyczny stron nie powinien dziwić, wszak celem Google było wyeliminowanie z czołowych pozycji stron zawierających wątpliwe porady, które mogłyby wprowadzać użytkownika w błąd, a ich implementacja mogłaby się odbić negatywnymi konsekwencjami dla jego zdrowia.

W ostatnim czasie gigant z Mountain View czyni wiele działań, niejako zmuszających autorów treści do wzięcia większej odpowiedzialności za publikowane treści. Każdy tekst czy news powinien być zweryfikowany pod kątem autentyczności. Wyrugowanie z wyników tzw. fake newsów czy artykułów stawiających jakieś tezy bez jakiegokolwiek udokumentowania naukowego to zadanie na najbliższe lata. Google zdaje sobie sprawę, że Internet zalewa fala ignorancji, która powoli staje się plagą XXI wieku.

Autentyczność i wiarygodność

Obecna zmiana algorytmu, podobnie jak inne z tego roku (z marca czy kwietnia), jest aktualizacją „szerokiego rdzenia algorytmu”. Według Google to rutynowa kompleksowa zmiana, niekoncentrująca się na konkretnych ulepszeniach, ale na ogólnej poprawie jego działania (podniesieniu jakości treści). Jednakże eksperci wskazują, że skala zmian jest nieco większa niż wcześniejszych aktualizacji tego typu. Dobrą widoczność straciły strony bez odpowiedniej jakości EAT (poziom merytoryczny i wiarygodność contentu). Trzeba pamiętać, że Google ocenia każdą podstronę w kontekście całej witryny i bierze pod uwagę takie aspekty jak:

- ocena znajomości tematu, autorytetu i wiarygodności (EAT - “expertise, authoritativeness and trustworthiness”). Algorytm stara się zweryfikować czy autor ma odpowiednie kompetencje do wypowiadania się w danym temacie,

- reputacja – Google sprawdza opinie o autorze.

Na wysoką ocenę EAT mogą liczyć serwisy publikujące porady zdrowotne udzielane przez lekarzy lub przynajmniej przez nich opiniowane. Wyjątkiem są doświadczenia zdrowotne zwykłych pacjentów publikowane na forach dyskusyjnych.

Podsumowanie

Internet stał się polem nie tylko wymiany myśli, ale także miejscem konsultacji medycznych (Dr Google to najczęściej pierwszy „lekarz”, do którego zwracają się chorzy). Jednak większość porad nie ma naukowego podparcia. Google zdaje sobie sprawę, że niektóre wskazówki mogą nie tylko, że nie przynieść oczekiwanej poprawy, ale mogą zaszkodzić i dlatego stara się strony z tego rodzaju treściami wyeliminować. Temu ma właśnie służyć w głównej mierze ostatnia aktualizacji algorytmu Broad Core.

 

Top