Pogłoski o śmierci stron internetowych słychać od dawna. Fakt, to narzędzie nieco przestarzałe, jednak nic nie wskazuje, aby miało zniknąć z internetowej przestrzeni jednego dnia w najbliższym czasie. Zanim wejdziemy w fazę likwidacji, przejdziemy raczej fazę transformacji witryn internetowych, czyli dostosowywania ich do aktualnych wymagań użytkowników.

Internet zmienia komunikację

Rozwój technologii internetowych, bezpowrotnie odmienił komunikację firm z klientami. Dzisiaj marki są praktycznie na wyciągnięcie ręki (każdy może zadać pytanie, nawet największej korporacji, na łamach jednego z portali społecznościowych). Klienci chcą wiedzieć więcej i mieć większy wpływ na działalność swojej ulubionej marki. Pragną, aby marka prowadziła z nimi uczciwy i partnerski dialog – w końcu taką możliwość oferuje wiele różnego rodzaju narzędzi internetowych. Tych oczekiwań nie spełnia strona internetowa, która jest statyczna i tylko w nieznaczny sposób interaktywna. Dlatego coraz więcej ekspertów i analityków Internetu wskazuje, że strony w najbliższym czasie znikną z wirtualnej przestrzeni, ich rolę przejmą profile w social media lub innego rodzaju serwisy. I tak na przykład Robert LoCascio, założyciel i dyrektor platformy komunikacyjnej LivePerson, twierdzi, że pierwsza duża marka zamknie swoją witrynę już w 2018 roku. Choć jego prognoza oparta jest w dużej mierze na racjonalnych przesłankach (obiektywne ograniczenia w rozwoju stron), to wydaje się, że dzisiaj to bardziej wishful thinking (lub promocja własnej platformy!), niż proces, który maiłaby nastąpić lada dzień.

HTML i Google w służbie unifikacji

Celem komunikacji marketingowej i narzędzi wykorzystywanych w tym celu jest sprawienie, aby nasza firma wyróżniała się z tłumu. Jak powiedział klasyk pozycjonowania marek na rynku Jack Trout „Wyróżnij się, albo zgiń”. Strona internetowa, patrząc z perspektywy tempa rozwoju technologii internetowych, to nieco archaiczna platforma. Wydaje się, że jej potencjał rozwoju nie dość, że się wyczerpał, a jeśli by nawet jeszcze jakiś pozostał, to blokowany jest przez HTML i Google. Jak wskazuje przywoływany już autor przepowiedni o śmierci stron, te dwa elementy są przyczyną pewnego ujednolicenia witryn www.

I tak język HTML reprezentuje stateczną formę, gdy konsumenci oczkują bardziej dynamicznej. Klienci żądają dialogu, chcą przed zakupem uzyskać wyczerpujące odpowiedzi na swoje pytania. Oni nie chcą samodzielnie szukać tych odpowiedzi na stronie, oni raczej oczkują, aby ktoś, najlepiej drugi człowiek na nie odpowiedział. Pragną, aby transakcja nie opierała się tylko na kilku kliknięciach, ale na rozmowie. Wiadomo przecież, że jeśli sprzedawca rozwiej wszelkie wątpliwości klienta dotyczącego konkretnego produktu, to wzrasta szansa na jego sprzedaż. Poprzez dialog można zbudować zaufanie do marki.

Drugim czynnikiem stojącym na drodze rozwoju stron jest Google. Choć wyszukiwarka rzeczywiście przyczyniła się do szybszego i lepszego wyszukiwania informacji w sieci, to praktycznie od samego początku zaczęła twórcom witryn dyktować warunki i niejako zmuszać ich to projektowania stron w określony sposób. Na czołowych pozycjach tak naprawdę mają szansa pojawić się tylko strony zbudowane według wytycznych Google. Te wskazówki określają każdy nawet najdrobniejszy szczegół, co w istocie prowadzi do pewnej unifikacji stron. Twórcy mają mały margines swobody i kreatywności. Wprowadzenie coraz ściślejszych instrukcji i nowych punktów w tym regulaminie spowodowało, że strony nie dość, że nie różnią się od siebie, to na dodatek sklepy internetowe działają w podobny sposób – nieodpowiadający wyzwaniom współczesności i potrzebom klientów. Specjaliści wskazują, że obecnie łatwiej wyróżnić się w świecie offline, niż online. W zasadzie każdy sklep w sieci oferuje niemal identyczne doświadczenia. Tutaj nie ma znaczenia, czy mamy do czynienia z tak ekskluzywną marką, jak Gucci czy tylko producentem budżetowej odzieży H&M.

Koniec stron www?

Strony internetowe w obecnej formie rzeczywiście nie spełniają oczekiwań klientów. W naturze człowieka jest potrzeba konwersacji. Jak wiemy z psychologii społecznej, im człowiek lepiej poinformowany, tym bardziej skłonny dokonać zakupu. Statyczne strony nie są w stanie deficytu informacyjnego w pełni wyeliminować, a co najważniejsze zastąpić człowieka w roli sprzedawcy. Wydaje się jednak, że zanim strony całkowicie znikną, zmienią się na tyle, ile pozwoli technologia, dostosowując się do aktualnych wymagań. Można powiedzieć, że jakiś potencjał rozwojowy jeszcze jest, który administratorzy i właściciele sklepów powinni wykorzystać. Wielu z nich to czyni z powodzeniem. Już dziś na stronach wielu sklepów znajdziemy czaty działające 24 h, większość z nich wykorzystuje najnowsze technologie, między innymi chatbooty oparte na sztucznej inteligencji. Większość klientów nawet nie wie, że rozmawia z maszyną, a nie człowiekiem. Trzeba także pamiętać, że w tej chwili ta technologia dopiero się rozwija. Udoskonalone roboty będzie trudno rozpoznać. Poza tym wiele różnego rodzaju firm pracuje w tej chwili nad różnymi sposobami ożywienia handlu w sieci (np. wirtualne przymierzalnie 3D). Marki będą także coraz powszechniej korzystały z takich narzędzi komunikacyjnych jak WhatsApp czy Facebook Messenger. Jednak będą one wykorzystywane raczej komplementarnie wobec strony (przynajmniej na razie), a nie w zamian.

Relacje rodzinne

Właściwie wszyscy zdają sobie sprawę, że konieczne jest przeniesienie relacji z klientami na wyższy poziom, niż ten, który oferuje dzisiaj klasyczna strona internetowa. Marki, aby nie stracić swoich klientów z pola widzenia, muszą zaoferować im stały dostęp do wszystkich kanałów komunikacji. Konsumenci chcą być zawsze w kontakcie, niezależnie do aktualnie wykorzystywanego urządzenia do przeglądania Internetu. Kiedy rozpoczną rozmowę w pracy, chcą ją kontynuować na smartfonie w metrze lub w domu. Wydaje się, że w niedługim czasie komunikacja pomiędzy markami a klientami będzie podobna do relacji rodzinnych. To znaczy, każdy będzie mógł się zwrócić z problemem do swojej ulubionej marki o każdej porze dnia i nocy, a na dodatek wybrać kanał, który w danej chwili jest dla niego najlepszy. Niemal osobiste relacje firm z klientami to trend, który w najbliższym czasie zdominuje komunikację marketingową.

Podsumowanie

Pogłoski o śmierci stron internetowych słychać od dawna. To, czy te plotki okażą się wybujałą fantazją, zobaczymy w najbliższej przyszłości. Wydaje się jednak, że zanim bezpowrotnie znikną z internetowej przestrzeni na dobre, najpierw zmienią się na tyle, na ile pozwoli rozwój technologii internetowych, język tworzenia stron HTML oraz sama wyszukiwarka Google.

 

Top